Kamila Bukowska-PiwowarPsycholog, Psychoterapeuta - Wrocław
Menu

Jak radzić sobie ze stresem w codziennym życiu

Jak radzić sobie ze stresem w codziennym życiu

· zaktualizowano

Jak radzić sobie ze stresem w codziennym życiu

Stres nie jest wrogiem. To reakcja mobilizacji - organizm podnosi tętno, napina mięśnie i uwalnia energię, żeby poradzić sobie z wyzwaniem. Problem zaczyna się wtedy, gdy mobilizacja nie ma końca: zagrożenie nie jest fizyczne, nie da się przed nim uciec ani go pokonać, a układ pozostaje włączony tygodniami.

Właśnie dlatego rada „po prostu się zrelaksuj” zwykle nie działa. Poniżej rzeczy, które działają - z zaznaczeniem, kiedy której użyć.

Najpierw pytanie: czy masz na to wpływ?

To najważniejsze rozróżnienie w całym temacie, a bywa pomijane. Richard Lazarus i Susan Folkman opisali dwa rodzaje radzenia sobie:

  • Skoncentrowane na zadaniu - zmieniasz sytuację. Rozmawiasz z szefem, ustalasz plan spłaty, umawiasz badanie.
  • Skoncentrowane na emocjach - zmieniasz swoją reakcję, bo sytuacji zmienić nie możesz. Choroba bliskiej osoby, wynik, na który czekasz, decyzja kogoś innego.

Skuteczność zależy od dopasowania. Próba „opanowania emocji” w sprawie, którą dało się załatwić jednym telefonem, przedłuża stres. Odwrotnie - uporczywe planowanie w sytuacji bez wpływu prowadzi do zamartwiania się, które samo w sobie jest źródłem napięcia.

Warto więc zacząć od jednego pytania: czy jest tu coś, co realnie mogę zrobić w ciągu najbliższego tygodnia? Odpowiedź wskazuje strategię.

Oddech - konkretnie, nie ogólnie

„Głębokie oddychanie” to porada, która niewiele znaczy bez instrukcji. Kluczowy jest nie tyle głęboki wdech, co wydłużony wydech - to on pobudza część układu nerwowego odpowiedzialną za wyhamowanie.

Prosty schemat do zastosowania od razu:

Wdech nosem, licząc do czterech. Wydech ustami, licząc do sześciu. Powtórz przez dwie minuty.

Nie chodzi o efekt błogostanu, tylko o obniżenie tętna na tyle, żeby wrócił dostęp do jasnego myślenia. Technika ma tę zaletę, że działa dyskretnie - można jej użyć przed rozmową, w kolejce, w samochodzie.

Ruch domyka reakcję stresową

Aktywność fizyczna nie pomaga wyłącznie przez „endorfiny”. Ważniejszy jest inny mechanizm: stres przygotowuje ciało do wysiłku, a w biurowej codzienności ten wysiłek nigdy nie następuje. Ruch zużywa zmobilizowaną energię i pozwala reakcji się zakończyć.

Nie potrzeba treningu. Wystarczy dwadzieścia minut szybkiego marszu - a w ostrym napięciu nawet kilka minut wchodzenia po schodach robi wyraźną różnicę.

Sen - przyczyna i skutek jednocześnie

Niedobór snu obniża próg reagowania na stres, a stres utrudnia zasypianie. Powstaje pętla, w której trudno wskazać początek - i dlatego samo „postaram się mniej stresować” rzadko ją przerywa.

Praktycznie największą różnicę robią trzy rzeczy: stała pora wstawania (ważniejsza niż pora zasypiania), brak ekranu na godzinę przed snem oraz nieleżenie w łóżku, gdy sen nie przychodzi. Szerzej piszę o tym w tekście Popraw jakość snu.

Dlaczego „nie myśl o tym” nie działa

Próba zablokowania myśli zwykle zwiększa jej częstotliwość - zjawisko opisane przez Daniela Wegnera jako procesy ironiczne. Im mocniej odsuwasz temat, tym częściej wraca.

Zamiast tłumienia skuteczniejsze bywa wyznaczenie miejsca na zmartwienia: piętnaście minut dziennie o stałej porze, najlepiej z kartką, na spisanie wszystkiego, co niepokoi. Gdy myśl pojawia się poza tym czasem, odkłada się ją do wyznaczonego okna. Brzmi mechanicznie, a odbiera zamartwianiu status czynności wykonywanej non stop.

Rozmowa, nie tylko rozładowanie

Wsparcie bliskich działa, ale nie każde. Samo powtarzanie tej samej skargi w kółko utrwala napięcie zamiast je obniżać. Pomaga rozmowa, w której nazwiesz emocję i spojrzysz na sytuację z innej strony - także wtedy, gdy nic z niej nie wynika praktycznie.

Kiedy to już nie jest zwykły stres

Warto skonsultować się ze specjalistą, jeśli:

  • napięcie utrzymuje się niemal codziennie od ponad miesiąca,
  • pojawiają się objawy z ciała bez wyjaśnienia medycznego: kołatanie serca, ucisk w klatce, bóle brzucha, drżenie,
  • zamartwianie się wymyka się spod kontroli i dotyczy wielu obszarów naraz,
  • zaczynasz unikać sytuacji, które wcześniej nie stanowiły problemu,
  • sięgasz po alkohol albo leki, żeby się uspokoić.

To bywa już zaburzenie lękowe, a nie przeciążenie - i wtedy same techniki relaksacyjne przynoszą jedynie doraźną ulgę. Jeśli źródłem jest praca, sprawdź też, czy nie chodzi o wypalenie zawodowe.

Konsultacja psychologiczna służy przede wszystkim rozróżnieniu, z czym mamy do czynienia - bo od tego zależy, czy wystarczy praca nad nawykami, czy potrzebna jest terapia. Pełną mapę trudności znajdziesz w zakresie usług.


Źródła: Lazarus, R., Folkman, S. (1984). Stress, Appraisal, and Coping. McEwen, B. (1998). Protective and damaging effects of stress mediators, NEJM. Wegner, D. (1994). Ironic processes of mental control. Kabat-Zinn, J. (1990). Full Catastrophe Living.

Autor: Kamila Bukowska-Piwowar - psycholog, psychodietetyk, psychoterapeuta we Wrocławiu

← Wróć do artykułów